Ognisko Miłości

Rozważania różańcowe – Wielka Sobota

1. Cisza ciała.

Już nie doświadczam potrzeb w nieuporządkowany sposób.
Rozumiem znaczenie i prawo do zaspokojenia, ale godzę się też na brak ich realizacji. A nawet czasem sam to wybieram.
Jezus w grobie uczy moje ciało odpoczynku, wytchnienia i śmierci.

2. Cisza emocji i doznań.

Jest pewien ład, za którym tęskni moje serce. Stan, w którym mieć, zdobyć i ucieszyć się tym, szczycić, kompletnie mnie nie interesuje. Podobnie: strata, brak emocjonalnej podniety jest mi obojętny.
Mieć i nie mieć; być kimś czy nie być – w tym wszystkim zdaję się na Chrystusa.
Nawet wtedy, gdy pozostaje On w grobie, razem ze swoją wolą, zakrytą przed moim okiem.

3. Cisza myśli.

Nic już nie słyszę. Bardziej ufam. Słyszałem tysiące słów, opinii, poglądów. Bywało, że zatracałem się w jednym, a gubiło mnie drugie. Dużo czasu upłynęło, zanim rozeznałem: to nie ja, to nie moje.
Ufff, co za spokój…
Przy grobie Pana rodzi się we mnie nadzieja na nowe poznanie samego siebie, sensu życia, powołania. Znów rodzę się jako dziecko.


4. Cisza łez.

Wylane – niewylane. Trudno je wszystkie wspominać. Najważniejsze… Czy je pamiętam, czy zapamiętałem jako takie?
Te łzy powrotu, bo oto z ciemności wyrywasz do światła i wdzięczność nieopisana.
Przy Ciele Baranka niewinnego coraz jaśniej mi, cieplej.

5. Cisza cisza.

Po prostu bycie.
Ten, który tak bardzo ograniczył się w Bóstwie, uciszył Je ze względu na Ojca. W tej ciszy słyszę
Słowo ostatnie i pierwsze zarazem.
Próbuję Je z siebie wydobyć. Słowo tej Paschy. Odwieczne dla mnie.
Zawinięte w całun. Niewidoczne. Wkrótce pulsujące życiem.